piątek, 14 czerwca 2013

#42- Życie na Wyspach cz.4 (Anglicy)

piątek, 14 czerwca 2013
Pod poprzednią notką jedna z czytelniczek bloga poprosiła mnie, bym napisała coś o Anglikach, w jakby kolejnej części "Życia na Wyspach". Pomyślałam, że "dobrze, w końcu sama parę lat temu chciałam się dowiedzieć jacy są ludzie zza granicy". I tak usiadłam z laptopem na kolanach, włączyłam pisanie nowego posta i tak siedzę. No, bo cóż takiego można o nich napisać? Przemyślmy to...

Jako ogólnie naród, z mojego punktu widzenia, są bardzo leniwi, ale i tak wiedzie im się bardzo dobrze. Nie wiem z czego to wynika, ale po prostu jak patrzę na niektórych swoich rówieśników to nawet ja jestem przy nich pracującą mrówką, a do robotnych ludzi się raczej nie zaliczam. Oczywiście, nie można bez przerwy pracować i zaharowywać się, ale siedzenie, za przeproszeniem, na tyłku w pracy nie jest również stosowne. Jak zwykle, nie mówię tutaj o wszystkich, bo są to tylko niektóre sytuacje, które spotykam na swojej drodze. W końcu każdy człowiek jest inny i tak samo jak w Polsce, nie da się wszystkich wrzucić do jednego worka.

Wydaje mi się, że to co byłoby dla Was najbardziej interesujące to jak Anglicy zachowują się w stosunku do obcokrajowców. I może to być dla Was zaskoczeniem, lub nie, ale są bardzo przyjaźnie nastawieni, pomocni i w ogóle na bardzo wielki plus. Muszę przyznać, że jak tu przyjechałam to się tego nie spodziewałam i myślałam, że wszyscy totalnie mnie oleją, no bo po co pomagać jakiejś nowej dziewczynce? Ze swoich doświadczeń wiem, że gdy mieszka się za granicą to warto kolegować się tylko i wyłącznie z obcokrajowcami, bo to zwykle Twój rodak wepchnie Cię w bagno. Ahh, Polak Polakowi wilkiem.

Muszę Wam jeszcze powiedzieć, że gdy idziecie po ulicach angielskich miasteczek to po prostu czujecie tą miłą atmosferę. Szczególnie w towarzystwie starszych pań, które uśmiechają się do Was od ucha do ucha i czekają tylko na moment, w którym mogliby Wam pomóc. To naprawdę miłe, szczególnie gdy się gdzieś zgubicie. W Polsce takie zachowanie jest bardzo trudne do znalezienia, a wszyscy z nosami spuszczonymi na kwintę nawet sąsiadowi dzień dobry nie powiedzą.

Co tu jeszcze? Hmm, prawie same pozytywy, to może jakieś negatywy? Dużo Anglików, których znam to straszna skąpiradła. Może to dlatego, że obracam się raczej w towarzystwie bogatych ludzi, a tacy zwykle trzymają się swoich pieniędzy, żeby jak najdłużej tymi bogaczami pozostać. Co najbardziej mnie zaskoczyło, to organizowanie imprez okolicznościowych. U nas w Polsce jak idziesz na wesele to masz stół syto zastawiony, aż się ugina. A tutaj? Mały talerzyk z indykiem i picie, które musisz zakupić z własnej kieszeni. Do tego jak idziesz do kogoś na urodziny to musisz czekać na dokładną zgodę, by wziąć coś ze stołu, bo jak zrobisz to bez pytania to każdy spojrzy się na Ciebie z dziwną miną. Hmm, nie wiem czy w Polsce też tak jest, ale jak ja zawsze chodzę na urodziny i inni przychodzą do mnie i coś jest postawione na stole to po to by jeść, a nie po to by sobie tylko stało. Może to dlatego, że my jesteśmy gościnni, ale niezbyt przyjacielscy jeden do drugiego. Anglicy są właśnie przeciwieństwem.

Rzadko kiedy Anglik będzie oceniał drugą osobę po pozorach. Oni żyją każdy w swoim świecie i to jak ktoś wygląda, czy się zachowuje nie robi na nich żadnej różnicy. Nie zwracają uwagi, czy sąsiad kupił sobie nowy samochód, lub czy zamiast wracać po pracy do domu wpada jeszcze do hotelu. Dla nich każdy ma własne życie i nie mają po co się do tego wtrącać. I za to właśnie ich lubię. Choć sama taka nie jestem, ale cóż poradzić, że jestem typowym Polakiem :D

Wydaje mi się, że to wszystko czym chciałabym się z Wami podzielić. Jak dla mnie, Anglicy to bardzo przyjazny naród, ale jak każdy inny ma również wady i trzeba się z tym liczyć jeżeli kogoś z tego kraju spotkamy. Różnią się od nas pod wieloma względami. Nie tylko dlatego, że mają sławniejszych muzyków i lepszą reprezentację piłki nożnej, ale również sposobem bycia i traktowaniem ludzi. W wielu sytuacjach uprzykrzają sobie życie. Choć to może tylko Polacy umieją obejść wszystko na skróty? :D

Podobała się notka? Co chcecie w następnej części "Życia na Wyspach"?

Pozdrawiam, Kutnianka. 


7 komentarzy:

  1. Notka jest świetna ! Wiele się dowiedziałam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo się dużo dowiedziałam :)

    lapkawgore.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. bo prawda jest taka, że człowiek urodzony w Polsce nie wie co to życzliwość. wszędzie są życzliwi ludzie, tylko u nas niezbyt ich wiele...

    OdpowiedzUsuń
  4. Też czasami ciekawi mnie jak wygląda życie za granicą, jak zachowują się ludzie, czy mają takie same przyzwyczajenia jak my. To dobrze że są przyjaźni, można liczyć na to że jeśli tam trafimy to ktoś jest gotowy nam pomóc, u nas nie zawsze tak jest.

    OdpowiedzUsuń
  5. świetny post! rzeczywiście to wspaniały pomysł, aby opisać Anglików ( naród, w którym teraz się obracasz). Co do uprzejmości - zgadzam sie zupełnie. Słyszałam też, że, kiedy w pociągu czy autobusie nie ma się biletu, bo się go zgubiło i wchodzi kontroler bieltów, to nie zachowuje się tak, jak w Polsce, czyli musimy płacić od razu mandat, tylko jeśli naprawdę zgubiliśmy ten bilet, to wysłuchuje nas, prosi o kupienie więc kolejnego biletu, rozumie i wierzy człowiekowi. Chociażteraz przyjeżdża tam coraz więcej Polaków, którzy wykorzystują uprzejmość Anglików i to się zmienia...

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetny post :) To bardzo ciekawe.. te wszystkie informacje .. masakra! jesteś świetną blogerką :)

    zapraszam do mnie, ponieważ zależy mi, byś wypowiedziała się na temat moich ostatnich postów m.in o muzyce, zdrowiu i hejterstwie :)
    jeśli możesz i zechcesz udzielic mi kilku rad co powinnam zmienić w moich postach, byłabym bardzo wdzięczna :)

    http://lifelovelaughlucky.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. Naprawdę wiele dla mnie znaczy.
Jeżeli chcecie bym weszła na Wasze blogi podeślijcie linka. Będzie mi prościej. Co jednak nie oznacza, że wyznaje zasadę obserwację za obserwację. Dodaję blogi, które naprawdę mnie ciekawią :) I tyle w tym temacie.

Pozdrawiam, Weronika

|Polne-Maki| Trochę mody, trochę kultury, książki, filmu, różnych zagadnień (W.) © 2014